Joga - hasło marketingowe czy sposób na życie?


Długo zastanawiałam się nad tym postem, by wyrazić swoje osobiste przemyślenia dotyczące jogi. Ale podejmuję próbę i na początek przedstawię Wam swoją przygodę z jogą. :)

Na przestrzeni kilku lat byłam może na 5-6 zajęciach jogi u różnych instruktorów. Próbowałam. Dawałam szansę. I poddałam się... Przed każdymi zajęciami spodziewałam się, że wyjdę po nich zrelaksowana, rozciągnięta, z lepszą świadomością własnego ciała. Niestety wychodziłam zawsze sfrustrowana, bo pewne pozycje były zbyt niewygodne, w innych odczuwałam ból pleców, niektóre trwały zbyt długo, a jeszcze inne nie stanowiły dla mnie w ogóle wyzwania lub trwały za krótko. Nie poczułam "tego czegoś", co miałam nadzieję poczuć po zajęciach z magicznym słowem JOGA.


Po jakimś czasie słowo to kojarzyło mi się już tylko z długim rozciąganiem, mistycznymi pozycjami i dobrym hasłem marketingowym, które coraz częściej pojawiało się w klubach fitness i przynosiło im większą popularność.


JEDNAK...