A gdyby tak... nauczyć się pompek?

Od bardzo dawna nie dodawałam tutaj żadnych postów, ale pomyślałam, że czas to zmienić. :)


Ponad rok temu postawiłam sobie za cel zwiększenie siły i zrobienie poprawnej pompki. Wcześniej nikt nie zwracał mi uwagi, w jaki sposób należy je wykonywać. Miały być robione - i tyle. "A jak nie masz siły - rób na kolanach." Ehh... Dziś natrafiam na zdjęcia jak poniżej i łapię się za głowę, bo to zdjęcie nie ma żadnego związku z poprawną pompką.

Jak myślisz, co tu nie gra? Możesz napisać w komentarzu. ;)


Miałam własny plan na naukę pompki i w kilka miesięcy osiągnęłam swój cel.

Dzięki uprzednio zdobytej wiedzy i obserwacji swego ciała byłam w stanie tak dobrać ćwiczenia, żeby stopniowo zwiększać obciążenie i schodzić coraz niżej.

Nie... Nie zaczynałam od pompek na kolanach, ani na stole, ani na ścianie. Pompki są na tyle złożonym ćwiczeniem, że początkujący zawsze coś będzie kompensował innymi mięśniami. Już w jednej pompce można zaobserwować chociażby kilka nieprawidłowości w postawie ciała. Tak naprawdę zaczęłam od ogólnej pracy nad mobilnością i siłą mięśni ramion oraz obręczy barkowej, co oprócz tego zwiększyło moją świadomość, których mięśni używać. Oczywiście dla równowagi trenowałam też mięśnie antagonistyczne i pracowałam nad core. Potem było już coraz łatwiej poskładać te elementy jak puzzle w układance. I tak... Po kilku miesiącach byłam w stanie zrobić kilka bardzo niskich pompek pod rząd. Zawsze kierowałam się zasadą: Lepsza jedna poprawna pompka, niż 10 pseudopompek.


PS. Wcale nie trzeba mieć rozrośniętych ramion, by wykonać pompkę. Wiele zależy od masy ciała trenującego: im większa, tym więcej siły trzeba przecież użyć.

Z moich pompek nie zostało dziś już wiele, bo postawiłam na kolejny cel: szybsze bieganie - i tak ramiona poszły trochę w odstawkę i utraciłam swoją moc. Ale o tym w kolejnym poście. ;)

Poniżej poprawna pompka...


A Ty? Potrafisz zrobić poprawną pompkę? ;) A może to Twoja pięta Achillesa? Daj znać w komentarzu!